I Odezwa do Ludu Paryjskiego (nie paryskiego...)
W całym amoku jako organizatorzy zapomnieliśmy:
-
rozdać dzieciom lizaki – sam je teraz muszę zjeść (konie nie chcą, a na wsi żywności zmarnować się nie godzi);
-
na poczęstunek bigosem zapraszać drużynami (po 10 osób) unikając kolejki i konieczności proponowania zastosowania łyżki zamiast widelca. Miało to i dobre strony (tradycja ludowa). Ja poproszony w szkole podstawowej o dobranie sztućców do drugiego dania wziąłem nóż, widelec (bo gdzieś usłyszałem, że miastowe tak się z mięsem obchodzą) oraz łyżkę do ziemniaków, co wielki śmiech u Pani wywołało. Chłop jadł prawie wszystko łyżką, żeby szybciej, bo chmura nad sianem w południe się czaiła! Używanie widelca kojarzyło się chłopu z nakładaniem piasku widłami. Mam także nadzieję, że przez te rodowe łyżki z patyną starości nikt się nie poczuł urażony, a może dzięki nim wypił wodę z bigosu. Bo zapewniam, że w takiej wodzie z bigosu największa witamina siedzi.
-
i jeszcze kilka innych błędów logistycznych popełniliśmy … ;
-
Dziękuję wszystkim Przyjaciołom-Wolontariuszom, bez nich nie zapanowalibyśmy nad tak licznie zgromadzonym Ludem;
-
Przepraszam, że nie miałem czasu na kuluarowe kilka słów do moich Znajomych Przyjaciół Paryi. Niestety obowiązki inaczej nakazywały;
Zapraszamy na następne imprezy, planujemy huczne zakończenie „Sianokosów w Paryi” (opis na pogorza.pl i paryja.pogorza.pl). (Data ukaże się niebawem).
Niedociągnięcia organizacyjne pomniejszymy. Czymś nowym, niekonwencjonalnym postaramy się zaskoczyć!
Paryja miastowym gościnna, lecz gdy miastowy roszczeniowy to go owej roszczeniowości oduczy. (traktować jako żart; odsyłam do zakładki Pogaduchy – felieton „Na białej stopie”
Niestety rok będzie obfitował w liczne budowy i przeróbki, za utrudnienia z nich wynikłe, z góry przepraszamy. Takie są uroki gospodarstwa rolnego, najpierw pole, potem koń i krowa, a na końcu gospodarz się liczy.
Wiosna w Paryję wchodzi, zaprasza zielenią pól i żółtymi od kaczeńców łąkami. (odsyłam do felietonu pt. „Wiosna w polu i lesie”). Chętnych do odwiedzenia Paryi wiosną zapraszamy indywidualnie i grupowo. Można np.:
-
Powabić w nocy puszczyka (Strix aluco);
-
Rozpoznawać ptaki po głosach;
-
Obserwować i fotografować dudka (Upupa epos)
-
Podpatrzeć budzącą się przyrodę;
-
Pomarudzić w chałupie przy kominku;
-
Pochodzić po skałach itd. itp. …
Odwiecznym zwyczajem topi się wiosną w stawie najładniejszą Ołpiniankę, coby niczym Jagna chłopów nie narowiła i od roboty nie odciągała, bo ciężkie lato z sianokosami i żniwami nadchodzi! Można też w zastępstwie „Przyjezdną ze światu” utopić, chociaż nie wiem czy to się zwyczaj zmieniać godzi.
Wiosną obowiązują w Paryi gumowce i sielankowy nastrój (z nim błoto będzie mniej uprzykrzone).
Oj
Będzie się Działo!
Mieczysław Solarz Ołpiny, 2010.03.06
Tekst: Mieczysław Solarz
Czytała: Krystyna Czubówna (kto nie słyszał jak ta Pani czyta teksty do filmów przyrodniczych niech żałuje – poezja)
Współorganizator :
Centrum Usług Turystycznych Piotr Firlej. (oglądaj: cut.travel.pl i pogorza.pl)
Kontakt:
solarz_m@wp.pl tel. 692 756 540
Zapraszamy!