. . . wróć

I Odezwa do Ludu Paryjskiego (nie paryskiego...)

I Odezwa do Ludu Paryjskiego (nie paryskiego - tak byłoby w czasach Komuny Paryskiej).
Ludu Miast i Wsi, który przybyłeś na I Mistrzostwa w zjazdach na workach ze słomą! Dziękuję Ci za spontaniczność!
Dziękuję Wszystkim, którzy przybyli w ten „osobliwy grajdoł”.

W całym amoku jako organizatorzy zapomnieliśmy:
  • rozdać dzieciom lizaki – sam je teraz muszę zjeść (konie nie chcą, a na wsi żywności zmarnować się nie godzi);

  • na poczęstunek bigosem zapraszać drużynami (po 10 osób) unikając kolejki i konieczności proponowania zastosowania łyżki zamiast widelca. Miało to i dobre strony (tradycja ludowa). Ja poproszony w szkole podstawowej o dobranie sztućców do drugiego dania wziąłem nóż, widelec (bo gdzieś usłyszałem, że miastowe tak się z mięsem obchodzą) oraz łyżkę do ziemniaków, co wielki śmiech u Pani wywołało. Chłop jadł prawie wszystko łyżką, żeby szybciej, bo chmura nad sianem w południe się czaiła! Używanie widelca kojarzyło się chłopu z nakładaniem piasku widłami. Mam także nadzieję, że przez te rodowe łyżki z patyną starości nikt się nie poczuł urażony, a może dzięki nim wypił wodę z bigosu. Bo zapewniam, że w takiej wodzie z bigosu największa witamina siedzi.

  • i jeszcze kilka innych błędów logistycznych popełniliśmy … ;

  • Dziękuję wszystkim Przyjaciołom-Wolontariuszom, bez nich nie zapanowalibyśmy nad tak licznie zgromadzonym Ludem;

  • Przepraszam, że nie miałem czasu na kuluarowe kilka słów do moich Znajomych Przyjaciół Paryi. Niestety obowiązki inaczej nakazywały;

 

 

Zapraszamy na następne imprezy, planujemy huczne zakończenie „Sianokosów w Paryi” (opis na pogorza.pl i paryja.pogorza.pl). (Data ukaże się niebawem).

Niedociągnięcia organizacyjne pomniejszymy. Czymś nowym, niekonwencjonalnym postaramy się zaskoczyć!

Paryja miastowym gościnna, lecz gdy miastowy roszczeniowy to go owej roszczeniowości oduczy. (traktować jako żart; odsyłam do zakładki Pogaduchy – felieton „Na białej stopie”

Niestety rok będzie obfitował w liczne budowy i przeróbki, za utrudnienia z nich wynikłe, z góry przepraszamy. Takie są uroki gospodarstwa rolnego, najpierw pole, potem koń i krowa, a na końcu gospodarz się liczy.

Wiosna w Paryję wchodzi, zaprasza zielenią pól i żółtymi od kaczeńców łąkami. (odsyłam do felietonu pt. „Wiosna w polu i lesie”). Chętnych do odwiedzenia Paryi wiosną zapraszamy indywidualnie i grupowo. Można np.:

  • Powabić w nocy puszczyka (Strix aluco);

  • Rozpoznawać ptaki po głosach;

  • Obserwować i fotografować dudka (Upupa epos)

  • Podpatrzeć budzącą się przyrodę;

  • Pomarudzić w chałupie przy kominku;

  • Pochodzić po skałach itd. itp. …

Odwiecznym zwyczajem topi się wiosną w stawie najładniejszą Ołpiniankę, coby niczym Jagna chłopów nie narowiła i od roboty nie odciągała, bo ciężkie lato z sianokosami i żniwami nadchodzi! Można też w zastępstwie „Przyjezdną ze światu” utopić, chociaż nie wiem czy to się zwyczaj zmieniać godzi.

 

Wiosną obowiązują w Paryi gumowce i sielankowy nastrój (z nim błoto będzie mniej uprzykrzone).

Oj Będzie się Działo!

Mieczysław Solarz  Ołpiny, 2010.03.06

 

Tekst: Mieczysław Solarz

Czytała: Krystyna Czubówna (kto nie słyszał jak ta Pani czyta teksty do filmów przyrodniczych niech żałuje – poezja)

Współorganizator :

Centrum Usług Turystycznych Piotr Firlej. (oglądaj: cut.travel.pl i pogorza.pl)

 

Kontakt:

solarz_m@wp.pl tel. 692 756 540

 

Zapraszamy!

. . . wróć