. . . wróć

„Solidarność – Oblicza”

Satyra o niesłuszności równania Clapeyrona
w warunkach Podlesia Ołpińskiego

Solidarność, wolność, równość, braterstwo, etos, patos, aż do Atos, Portos, i Aramis . . .
Z jednej to „Solidarności” tyle się nam znaczeń narobiło, a wszystkiemu winna ewolucja. Etosowcy początków uwierzyli w masy, które się tak rozpasły, że gmach przez nich runął. Zaczęła się era książąt udzielnych, która do odwrotu mas doprowadziła, i tak lud znów Iwana Groźnego o rządy nad Sobą poprosił. Iwan też długo nie zagrzał, bo kolejni szabelkowcy go wykopali. Niektórzy chcieli także jednego z „swoich poprzednich” wykopać i poczciwinę do worka „wrogów nowego ludu” wrzucić. Tak to lud (= masy robotniczo – chłopskie = społeczeństwo obywatelskie) miota się od wieków między różnymi formami swojej zwierzchności, kierując się jedynie sobie znanymi prawami behawioryzmu. Obecnie nazwa Solidarność najszybciej się z roszczeniami związków zawodowych co silniejszych grup społecznych kojarzy. Takich „pegeerusów” zbytnio nikt nie broni, a znam przypadki , że los Im prawie śródleśne rezerwaty zafundował. (PFZ przekazał Lasom Państwowym lichą ziemię do zalesienia, a te dokąd ich granica, nawet na kilka metrów przed oknami sosny posadzić musiały). Media jedynie nam wmawiają, że raz ten sam lud dojrzałość w wyborach wykazał, to znów nie dorósł epokowym dziejom. J.F. Kennedyemu też się „solidorał” przydarzył „Nie pytaj co Ameryka może zrobić dla Ciebie, ale co Ty dla Ameryki” – jak na liberalny kraj to piękne słowa.

W ramach podstawowych jednostek zbiorowości za jakie można by uznać społeczeństwa danej gminy (dawniej gromady), wsi czy przysiółka podobne prawa funkcjonują, miotając Nimi od awangardy do zaścianka. (Szczegółowo i fachowo, definiuje Gminę pan Andrzej Rąpała w artykule pt. Gmina – wspólnota terytorialna zamieszczonym w kwartalniku Rzepiennik Wczoraj i Dziś). Ołpiny miały swój „złoty wiek intelektualny” przypadał on na okres proboszczowania Ks. Prałata J. Ślązaka. Swoistym dopełnieniem, chociaż nie zawsze po tej samej linii, był rodzący się ruch ludowy i jego przywódcy. Całość jednak, głownie dzięki otwartości Ich umysłów i chęci doskonalenia, dawała niezłe efekty. Koniec pewnych ludzi spowodował powolny „raczy” ruch do tyłu i znów peleton wchłonął uciekinierów, a nawet zepchnął ich ku końcowi. Znamiennym jest tu przykład pewnej rodziny, która będąc w tej awangardzie, opuściła na wiele lat rodzinną wieś. Ogromny był ich zawód gdy po ponownym powrocie do Ołpin, do domu zamiast myśliciele i intelektualiści najchętniej nos wtrącały okoliczne plotkarki, niby pod przykrywką doradztwa i pomocy, łase wynieść jakąś nowinkę.

Z solidarnością tu nieraz mamy do czynienia.
- Solidarnie pomagamy w przypadku pożaru, powodzi czy innego nieszczęścia.
- Solidarnie składamy się na różne przedsięwzięcia.
- Solidarnie omijamy przewrócony znak drogowy, żeby się ktoś z nas się nie śmiał podnosząc go, że „przodownikiem” chcemy zostać.
- Solidarnie patrzymy jak powódź drogę gminną zabiera, bo pod naszym domem nikt na czas przepustu nie przetkał i będzie okazja na krzywdę się użalić.
- Solidarnie nikt mi nie powie kto wyrzucił do mojego lasu stary telewizor, odpowiadając, że wiedzą kto, ale ormowcami nie byli i nie są, dlatego nie powiedzą.
- Solidarnie byśmy zaszkodzili bogatemu, bo inaczej niż na krzywdzie ludzkiej to się dorobić nie mógł.
- Solidarnie nadwerężamy KRUS i Opiekę Społeczną, a gdy się system tych świadczeń zawali, to nikt inny tylko te „zapasione” na olbrzymich dietach „posły” będą winne krzywdzie ludzkiej.

Pora wreszcie coś o tym równaniu Clapeyrona napisać. Wykładu nie będę robił bo od tego jest fizyka w szkole. A kto dalej myśli, że smuga za samolotem to dym z rury wydechowej, to pewnie go jakiś „szkodnik” fizyki uczył. W każdym bądź razie duży ma ono udział w zmniejszaniu się temperatury wraz ze wzrostem wysokości gór. Chociaż we wzorze wysokość bezpośrednio nie występuje, to wpływa odwrotnie proporcjonalnie na ciśnienie atmosferyczne. W przyrodzie widać to po dłuższym zaleganiu śniegu im wyżej w górę. Takie zjawisko można obserwować na najwyższym wzniesieniu Ołpin (Świnia Góra na Podlesiu - niektórzy twierdzą, że nieco wyższy jest położony na zachód Teresin).

Inna sprawa, że to „podpać”, a na „podpaci” to i twierdzenie Pitagorasa trzeba traktować „w przybliżeniu”. Przysiółek ma charakter płaskowyżu, niczym Podhale przed głównym wypiętrzeniem. Wierzchowinę w mniejszej części pokrywa las odwieczny (klimaksowy), o bardzo ciekawym składzie botanicznym, prawdopodobnie resztkowy drzewostan jaki kiedyś występował na obecnych polach uprawnych, jakże różny od lasów Pasma Brzanki. Reszta to pola i porolny drzewostan porastający dany wygon (wspólnotowe pastwisko). Dołem płynie potok, jedyny w naszej gminie nie należący do zlewni Olszynki (i całe szczęście bo przynajmniej te śmieci mają innego adresata).

Lud po dziś dzień nosi tam znamiona autochtoniczne, separatyzmem się objawiające, jak Taplary z „Konopielki”. „Nowy” się tam jeden osiedlił, bo mu się duża lipa spodobała i na sielankę rodem z Kochanowskiego liczył. Prawom tamtejszym nie hołduje, przez co ciężkie boje w obronie sadyby toczyć jest zmuszony. A na byle przeciwnika nie trafił, pół wsi przed Nim drży, a i „Mundury” też bokami robią. Inaczej „Nowoczesny”. Ten swój logiczny porządek chciał u wszystkich zaprowadzić. Wspólna droga mu się zamarzyła, coby i dojazd, i zimowe odśnieżwnie ułatwiła. Hola bratku, nam tu „Nowoczesny” przerządzał nie będzie, tyle lat My i Nasze Dziady tak przeżyli, to i dalej żyć będziemy. Do Gminy się pójdzie, nogą tupnie, gęby użyje i każdemu będą musieć drogę zrobić. Już jakiś konsensus świtał, ale i „Targowica” z koncertu Jankiela się znalazła. I nie puści! „Nowoczesny” siwieć zaczyna, a drogi jak nie było tak nie ma! Kraina na Zachód już wcześniej się oparła, gdy jakiś „Mądry” płotki przeciw zaspom wymyślił, ale o tym, że zasiewy wyleży nie pomyślał. Oj, hula nam wietrzysko, że hej! Gmina odśnieża, a kto za to płaci?! Jak w „Rejsie”. „Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo” – czyli nikt osobiście tylko solidarnościowo wszyscy! W Żurowej na Niwach, na skrzyżowaniu przy krzyżu, chyba nawet nie mieszkaniec naszej gminy, ani też umyślnie, w podobnym miejscu las posadził, inny gorczycę na zimę posiał, problem wąwozu dla wszystkich lokalnie rozwiązując. Przydałaby się nagroda Wójta, oj przydała, za wzór solidarności.

Clapeyron nie był Polakiem i nie wiedział, że odwrotnie do spadku temperatury ze wzrostem wysokości rośnie zaciętość ludu (nawet globalnie – Górale a Poznaniacy) bo byłby i tę wielkość w swoim wzorze ujął. Norwid natomiast wiedział, że „Narodem jesteśmy wielkim, ale społeczeństwem żadnym”.

. . . wróć